Strona Główna nasz DOM
www.netparafia.net

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Św. Teresa z Lisieux - MYŚLI
Autor Wiadomość
ZoRo


Miejscowosc: Warszawa
Wysłany: 7 Październik 2017, 17:01   Św. Teresa z Lisieux - MYŚLI

http://www.opoka.org.pl/b...esa_mysli3.html
Św. Teresa z Lisieux
MYŚLI

(Tom 3)

Wybierz tom "Myśli":

Tom 1 "Niewysłowiona czułość"
Tom 2 "Kochać i z miłości aż umrzeć"
Tom 3 "Oczy i serce" (bieżący)
Przedmowa, wykaz skrótów i przypisy

lub temat:
1. SŁABOŚĆ JEST DLA NAS WYZWANIEM

Choć marzymy o darze z siebie, choć staramy się, by nic nie umknęło naszej miłości, to przecież szybko doświadczamy słabości, a droga zaczyna się dłużyć. I zaczynamy rozumieć, że świętość jest tak naprawdę darem Boga.

Masz cichą nadzieję, że doszłaś do celu, a kiedy upadasz, bardzo się dziwisz. Zawsze jednak trzeba mieć świadomość, że można upaść! (RiW 30)

Żyć miłością to skarbu w sobie strzec,
W sobie, czyli w kruchym naczyniu.
Moja słabość, Ukochany, jest skrajna!
(P 17)

Ile kosztuje dać Jezusowi to, o co prosi... Lecz jakie szczęście, że to kosztuje! Niewysłowiona to radość nieść z trudem swój krzyż (LT 82).

Potrzebuję bardzo pożyczyć od ciebie nieco siły i dzielności, tej dzielności, której nic nie zniechęca (LT 75).

W czasie swojej choroby, pomimo że była bardzo blisko Boga:

Dlaczego strach przed śmiercią miałby ominąć akurat mnie? Nie mówię, jak mówił święty Piotr: „Ja się Ciebie nie zaprę” (OR, 9 lipca, 6).

Módlcie się, siostrzyczki, za chorych, którzy bliscy są śmierci. Gdybyście wiedziały, co się w nich dzieje! Jak niewiele trzeba, by stracili cierpliwość. A tu trzeba się zdobyć na miłość wobec każdego!

Kiedyś nie mogłabym w to uwierzyć! (OR, 2 sierpnia, 4)

Jak łatwo się załamać w chorobie! Czuję mocno, że popadłabym w depresję, gdybym nie miała wiary! Lub raczej gdybym nie kochała dobrego Boga (OR, 4 sierpnia, 4).

* * *

Słabość jest skądinąd wpisana w nasz los.

Żadne ludzkie życie nie jest wolne od przewin (LT 226).

Nawet najświętsze dusze pozbędą się swych ułomności dopiero w Niebie (Rkp C 28r°).

Jakże pouczenia Jezusa są przeciwne odruchom natury! Bez wsparcia Jego łaski nie bylibyśmy w stanie ich pojąć, nie mówiąc o wprowadzeniu ich w czyn. (Rkp C 18v°).

Muszę ci się przyznać, bracie, że całkiem inaczej rozumiem Niebo. Ty uważasz, że [po śmierci] nie będę już mogła wybaczyć ci twoich przewin, jak na ziemi, ponieważ będę mieć udział w sprawiedliwości, w świętości Boga. Czyżbyś jednak zapomniał, że będę także uczestniczyć w nieskończonym Jego miłosierdziu?

Myślę, że Błogosławieni [w Niebie] mają wiele współczucia dla naszej nędzy. Wszak pamiętają, że — podobnie jak my — byli ludźmi kruchymi i śmiertelnymi, że popełniali te same przewinienia, że przeszli przez te same zmagania. Dlatego teraz żywią do nas jeszcze więcej braterskiej serdeczności, aniżeli żywili na ziemi. Również dlatego nie przestają nas chronić i za nas się modlić (LT 263, do księdza Bellière"a).

Wiem, że nasza sprawiedliwość
Nic u Ciebie nie jest warta.
By więc przydać wartości mym ofiarom,
Chcę je wrzucić do Twego Serca.
(P 23)

* * *

Teresa często mówi wprost o swoich ułomnościach i przewinach.

Jak widać, jestem bardzo małą duszą, która dobremu Bogu może ofiarować tylko bardzo małe rzeczy. A i to mi się zdarza, że przepuszczam te małe wyrzeczenia, które przynoszą tyle pokoju. Nie zniechęcam się jednak, przystając na to, że jestem mniej spokojna, i staram się uważać więcej przy następnej okazji (Rkp C 31r°).

Wkrótce minie dziewięć lat, odkąd jestem w domu Pańskim. Powinnam więc zajść już daleko na drodze do doskonałości. Wciąż jednak stoję u dołu drabiny. Lecz nie załamuję się tym i jestem pogodna jak polny konik (LT 202).

Jedno mi sprawia przykrość: to, że nie znasz mnie takiej, jaką jestem (...). Wierz mi, dobry Bóg nie dał ci za siostrę nikogo wielkiego, lecz kogoś maleńkiego i bardzo ułomnego (LT 224, do księdza Bellière"a).

Mylisz się, jeśli sądzisz, że twoja mała Teresa zdąża zawsze żarliwie ku doskonałości. Ona jest słaba, bardzo słaba. I co dzień doświadcza tego na nowy sposób. Lecz Jezus chętnie ją uczy, jak uczył świętego Pawła, umiejętności szczycenia się swą ułomnością. To wielka łaska! Proszę Jezusa, aby i ciebie tego uczył, gdyż w tym tylko jest pokój i odpocznienie serca. Kiedy widzimy w sobie taką nędzę, przestajemy wpatrywać się w siebie i spojrzenie zwracamy ku jedynemu Ukochanemu! (LT 109).

* * *

Co zrobisz ze swoją słabością? Czy pozostanie dla ciebie uwierającym ciężarem? Czy też, przeciwnie, wykorzystasz ją do kochania?

Dlaczego przeraża cię to, że — dźwigając swój krzyż — odkrywasz na każdym kroku swą słabość? W drodze na Kalwarię Jezus upadł trzy razy, a ty, będąc kruchym dzieckiem, miałabyś nie być w tym podobna do swego Oblubieńca? Chciałabyś uniknąć setek upadków, jeśli i tyle trzeba ci upaść? Przecież powstając, okażesz Mu miłość jeszcze mocniejszą niż przed upadkiem! (LT 81)

Jak wdzięczna jest droga miłości. Co prawda, można na niej upaść, można dopuścić się niewierności, lecz miłość, umiejąc obrócić w pożytek wszystko, w krótkim czasie wypaliła to, co Jezusowi mogło się nie podobać, pozostawiając jedynie pokój na dnie serca, pokój pokorny i głęboki (Rkp A 83r°).

Doświadczyłam, że miłość —
O, jakaż w niej moc —
Potrafi skorzystać
I z dobra we mnie, i ze zła.
Przemienia mnie w siebie
Trawiącym płomieniem
I idę, w tym wdzięcznym ogniu,
Spalana miłością.
(P 30)




........................................................
* * *

Obietnica życia wiecznego, główna obietnica Dobrej Nowiny, pomaga dzielnie przejść przez cierpienie. W przypadku Teresy było ono wielkie.

Uważam, droga Ciociu, że w tych chwilach wielkiego smutku potrzebujemy popatrzeć w Niebo... (LT 60)

Jakże jestem spragniona Nieba, gdzie Jezusa kocha się bez reszty! Lecz aby do tego dojść, trzeba wpierw cierpieć i płakać... (LT 79)

Któregoś dnia pójdziemy do Nieba, na zawsze. A wówczas nie będzie już dnia ani nocy, jak na ziemi... Ach, co za radość! Podążajmy w pokoju ducha, patrząc w Niebo, jedyny cel naszych trudów (LT 90).

Cierpię... Lecz nadzieja Ojczyzny dodaje mi otuchy, wkrótce będziemy w Niebie... A tam nie będzie już dnia ani nocy, tam Oblicze Jezusa będzie jaśniało światłem z niczym nieporównywalnym! (LT 95)

Życie jest bardzo tajemnicze... Jest pustynią i wygnaniem... Lecz w głębi duszy czujemy, że nastanie kiedyś odległa jeszcze nieskończoność, nieskończoność, która sprawi, że zapomnimy na zawsze o smutkach pustyni i wygnania (LT 114).

* * *

Teresa jest przekonana, że Niebo nie jest końcem działania, że w Niebie będzie dalej pracować dla świata.

Liczę na to, że w Niebie nie będę bezczynna, gdyż pragnę pracować tam jeszcze dla Kościoła i ludzi. Proszę o to dobrego Boga. I jestem pewna, że mnie wysłucha (LT 254).

To, co mnie przyciąga do Ojczyzny Niebios, to wołanie Pana, to nadzieja, że będę Go kochać wreszcie tak, jak tego pragnę, oraz myśl, że sprawię, iż pokocha Go wielu, którzy błogosławić Go będą przez wieczność (LT 254).

Przyznaję, że gdybym w Niebie nie mogła pracować dla Jego chwały, to nad Ojczyznę przełożyłabym ziemskie wygnanie. Nie znam zatem przyszłości, jednakże gdyby Jezus spełnił moje przeczucia, obiecuję ci, że w górze pozostanę twoją siostrą (LT 220).

Do księdza Bellière"a:

Spróbuj sobie uświadomić, że mnie nie stracisz, ale znajdziesz, i że cię już nie opuszczę (LT 258).

Obiecuję ci, że po moim odejściu w życie wieczne posmakujesz coś ze szczęścia, jakim jest poczuć blisko braterską duszę (LT 261).

Do matki Agnieszki:

Kiedy będę w Niebie, poproszę dla ciebie o tyle łask! I tak bardzo będę się z tym Bogu naprzykrzać, że nawet gdyby chciał mi odmówić, moje natręctwo wymusi na Nim spełnienie mych pragnień. Ta historia jest w Ewangelii! (OR, 21—26 maja, 7)

Do trzech rodzonych sióstr:

Nie sądźcie, że kiedy będę w Niebie, to spuszczę wam do dziobów gotowe kąski... Tego ja nie miałam i nie chciałam mieć. Będziecie być może przechodzić przez ciężkie próby, lecz wyślę wam światło, które sprawi, że te próby docenicie i pokochacie. Będziecie zmuszone powiedzieć za mną: „Panie, wszystko, co czynisz, napełnia nas radością” (OR, 13 lipca, 16).

Nie przychodzi mi do głowy świętować, nic mi to nie mówi. Nie potrafię myśleć dużo o szczęściu, które mnie czeka w Niebie. Na jedno tylko czekam naprawdę i to jedno sprawia, że bije mi żywiej serce: miłość, którą otrzymam i którą będę mogła dawać. I myślę też o wszystkim dobru, które chciałabym wyświadczyć po śmierci: sprawić, by chrzczono dzieci, wspomagać kapłanów, misjonarzy, Kościół cały... (OR, 13 lipca, 17)

Czuję, że wejdę w odpoczynek... Lecz czuję przede wszystkim, że moja misja się rozpocznie, misja tego, by Boga pokochano, jak ja Go kocham, misja otwierania małej drogi przed ludźmi. Jeśli dobry Bóg spełni moje pragnienia, to Niebo spędzę na ziemi aż do końca świata. Tak, chcę spędzić Niebo, czyniąc dobro na ziemi (OR, 17 lipca).

Siostra Genowefa zaświadcza:

Wielekroć i na różny sposób obiecywała, że „sprowadzi z nieba deszcz róż”. Wyrażała pragnienie i przekonanie, że uczyni wiele dobrego po śmierci, modląc się za Kościół. I że tym samym nie przestanie wypełniać swojej szczególnej misji wobec kapłanów. Słyszałam przede wszystkim, jak tłumaczy i opisuje, o jakie dobro jej chodzi, jakimi środkami przyciągnie dusze do Boga, ucząc je swej drogi ufności i zawierzenia bez reszty.
Odpowiadając na jedną z jej myśli, rzekłam:
— A więc sądzisz, że będąc w Niebie, ocalisz więcej dusz?

— Tak sądzę — odpowiedziała — dowodem jest to, że dobry Bóg pozwala mi umrzeć, podczas gdy tak bardzo pragnę ocalać dusze... (RiW 111)

* * *

Czymże więc będzie Niebo? Tu Teresa zdana jest jedynie na przeczucia.

Któregoś dnia Bóg zawoła z wdzięczności: „Teraz kolej na mnie”. Ach, co wówczas zobaczymy? Czym jest to życie, które nie ma końca?... Bóg będzie duszą naszej duszy. Niezgłębiona tajemnica! „Oko ludzkie nie widziało odwiecznego światła, ucho ludzkie nie słyszało nieziemskich harmonii, a ludzkie serce nie może nawet przeczuć tego, co Bóg przygotował dla tych, którzy Go miłują” (LT 94).

Myśmy większe od wszechświata. Któregoś dnia same będziemy wiodły boskie życie... (LT 83)

Życie mija... Wieczność zbliża się wielkimi krokami... Wkrótce będziemy żyć życiem samego Jezusa. Po tym, jak piłyśmy w źródle wszelkich goryczy, zostaniemy ubóstwione w źródle wszelkich radości, wszelkich rozkoszy... (LT 85)

O Niebie mam tak wysokie mniemanie, że czasem się zastanawiam, co przy mojej śmierci Bóg uczyni, aby móc mnie zaskoczyć. Nadzieja moja jest tak wielka, jest dla mnie takim powodem do radości, nie poprzez uczucie, lecz poprzez wiarę, że trzeba mi będzie czegoś ponad wszelką myśl, aby w pełni mnie zaspokoić. Jeśli miałabym się rozczarować, to wolałabym zachować wieczną nadzieję (OR, 15 maja, 2).

Niebo będzie dla wszystkich pełnią.

Jednego razu dziwiłam się, że dobry Bóg nie obdarza w Niebie wszystkich równą chwałą, i obawiałam się, czy każdy jest tam szczęśliwy. Wtedy Paulina kazała mi przynieść dużą szklankę Taty i postawić obok małego naparstka, a później napełnić jedno i drugie. Po czym zapytała, które tych z naczyń jest pełniejsze. Odpowiedziałam, że obydwa są tak samo pełne i że żadne nie jest w stanie przyjąć więcej wody, niż może w sobie pomieścić. Wówczas kochana Matka dała mi do zrozumienia, że w Niebie Bóg da swoim wybranym tyle chwały, ile będą mogli jej przyjąć i że w ten sposób ostatni nie będzie w niczym zazdrościł pierwszemu (Rkp A 19v°).

* * *

Niebo będzie pełnią zjednoczenia. Radość z kochania będzie syta. Na pożegnalnym obrazku Teresa napisała do swoich sióstr:

Widzę to, w co wierzyłam. Posiadam to, czego wyczekiwałam. Zjednoczyłam się z Tym, którego kochałam wszystką mocą kochania (LT 245).

Nasze serce, które na ziemi nigdy nie jest syte, pójdzie ugasić pragnienie w samym źródle miłości. Ach, jak wdzięczna to uczta! Jakaż radość widzieć Boga, „być sądzonym przez Tego, którego kochałyśmy ponad wszystko” (LT 56).

Nie przestając nigdy oglądać boskiego Oblicza, zanurzać się w bezbrzeżnym Oceanie Miłości... (LT 254)

I ogień miłości, co pochłania mą duszę,
Nigdy nie zgaśnie.
(P 26)

Niebiańskie radości, w których to, co stworzone i co jest nicością, ustępuje niestworzonemu, które jest rzeczywistością... (LT 116)

Bóg mój będzie mą wielką nagrodą. (P 17)

Będę cię kochać bez miary i bez praw
I moje szczęście objawiać mi się będzie
Wciąż nowe, jak za pierwszym razem...
(P 33)

Ach, jakże szczęśliwe będziemy, kiedy pewnego dnia wpatrzymy się w chwale w tajemniczy napój, którym to ugasiłyśmy pragnienie Jezusa, kiedy ujrzymy, jak wypowiada On jedyne i wieczne słowo Miłości! ...owo „Dziękuję”, któremu nie będzie końca (LT 98).
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group